Obudziły mnie krople deszczu stukające o parapet. Megu
jeszcze spała ,wiec się ubrałam i po cichu otworzyłam okno z widokiem na
kościół Brahtenburdzki, przede mną pojawił się szary deszczowy krajobraz .. Zaczęłam
się zastanawiać czym jest deszcz? Pomyślałam, że opady są łzami tych którzy
zapomnieli, tych którzy zostali straceni .Takich samych jak ja którzy
zapomnieli o swojej przyszłości. Cały czas otaczało mnie to uczucie tęsknoty.
Szkoda tylko, że nie wiedziałam za czym. W pamięci miałam tylko mrok, który otulał
bezlitosną otchłań. Nagle z przemyśleń wyrwała mnie Megu, kopiąc mnie z całej
siły w dupę tak, że straciłam równowagę i walnęłam się czołem o rynnę z drugiej
strony okna . Gdy tylko się wczołgałam krew znów spływała mi po twarzy i powolnie
kapała na ziemie. Z każdą sekundą narastał we mnie gniew… Po chwili wściekła zaczęłam
gonić panią współlokator.
1 h później
Weszłam do klasy od historii. Rozpoczęła się lekcja
prowadzona przez najstarszego maga świata, a był to nie kto inny jak nasza
kochana, pół głucha i ślepa P.Virgilia von Favore. Usiadłam w 2 rzędzie jak
zwykle obok Hakusia, który śmiał się z mojej rany na środku czoła. Właśnie
miałam się obrócić by mu przywalić w jego niewyparzoną gębę ale zaciekawiło
mnie opowiadanie p.V o bezkresnych wiedźmach
- Dawno, dawno
temu w pewnym mieście gold with narodziła się bezkresna magia. Z
początku używana do pomagania i
szerzenia dobra. Jednak
skrzydła motyli też dotknął grzech i
dotychczas białą magie przykrył mrok,
a użytkowników nazwali wiedźmami. I za
ich czasów powstała otchłań, którą
zapieczętowali jedni z najsilniejszych
magów. Jednak podobnież obudzą się znów za 500 lat. I dzisiaj mija rocznica .. ale nie musicie się
martwić, ponieważ magowie mają dużą odporność na wiedźmy –
opowiadała historyczka.
Rozejrzałam się po sali większość uczniów wykorzystała kurzą ślepotę nauczycielki, zajadając się ramen i zabawiając się w najlepsze. Jedynie Haku i Yami słuchali.
Zadzwonił dzwonek. Wyszłam z klasy, aby w ciszy zjeść mój lunch. Oczywiście ktoś już tam był .
- Cześć można się przyłczyć – krzyknęłam do Hakurena.
- Jasne – powiedział z obojętnością.
- Co sądzisz o tej bezkresnej magii?
- Nie wiem. Myślę, że mówi prawdę, ale nie masz się co martwić w końcu masz takiego super faceta jak ja - uśmiechnął się od niechcenia Haku.
- Chyba ja to powinnam powiedzieć.
- Tak, tak u boku takiego faceta jak Jupphiato też się nie boję – zaśmiał się.
Po dzisiejszym sparingu przeciw Mu Skończyły się lekcje ,wszyscy rozeszli się do domu ,ale ja zostałam wezwana do pokoju dyrektorki .
- Dzień Doberek !! – krzyknął dyrektor.
- Ohayo ! Przymknij się, bo dziecko nam wystraszysz – rzekła Lucy.
- Przestancie!
Prawie doszło do kłótni ale ….
- Przepraszam po co mnie tu wezwano ?
- Ah tak, proszę czy być mogła zanieść te papiery do kościoła za lasem?
- Tak, ale miałabym pytanie o co chodzi z tymi wiedźmami ?
Nagle przybrali zmartwione miny, wiec wyszłam.
Po
15 minutach ukazało się wielkie sanktuarium. Weszłam do środka, a przed moimi
oczyma ukazał się prawdziwy raj. Ciężko opisać tak piękny widok słowami. Różane
ogrody, altanki, fontanny. Pozłacane murki. Czułam się jak w bajce.
Poszłam
szybko do biblioteki parafialnej, w której panował całkowity spokój. Kilka osób
siedziało przy stołach czytając książki, inni woleli spędzać ten czas przy
komputerach. Po chwili doszłam do ostatniego regału po prawej stronie i
odłożyłam książkę na półkę. Odwróciłam się na pięcie wpadając na Hakurena.
-
Miło mnie coś witasz ostatnio. A tak w ogóle, to… co ty tu robisz, glizdo? –
spytał zobojętnionym głosem.
Kurde…
nigdy nie wiem co mu strzeli do głowy. Coraz bardziej mnie irytuje. Zawsze
zachowuje się inaczej… raz żartuje, potem jest zły, nagle staje się obojętny,
potem znów się śmieje. On jest w ciąży, czy co? Bo już nie wiem co mam o tym
sądzić.
-
Może witałabym cię grzeczniej, gdybyś ty był milszy? - oburzona założyłam ręce
na piersiach. Dopiero teraz spostrzegłam, że był ubrany w sutannę.
-
Nie wiedziałam ze jesteś księdzem – dodałam z wielkim „bananem” na twarzy.
-
No bo nim nie jestem. Pomagam tu tylko, ty idiotko! A co… mam wyprawić msze w
twojej intencji?
-
Ja żyję ty debilu!
Na
jego twarzy zagościł chytry uśmieszek.
-
Póki co żyjesz, ale to może się zmienić w każdej chwili.
Nagle
poczułam jego ciepłe ręce na swoim ciele. Złapał mnie i zaczął mnie łaskotać.
Darłam się na całą bibliotekę. Mimo to … nikt nie przyszedł! Jak zawsze
musiałam poradzić sobie sama. Walnęłam go pięścią w brzuch, a on tylko zaczął
się śmiać. Stałam zdezorientowana i czekałam na jakiś ruch z jego strony. On
tylko stał i nic… ale… Nagle zniknął. Odwróciłam się, lecz było już za późno.
Przerzucił sobie mnie przez ramie i zaczął biec.
-
Puszczaj mnie cioto!!! – wydarłam się.
-
Jakie bluźnierstwa ładne… No więc… jak chcesz, to proszę bardzo. Już cię
puszczam!
W tej chwili wyrzucił mnie na regał.
Następnie miałam miłe zetknięcie z ziemią. Wszystko mnie bolało. Nie mogłam
wstać. Rozejrzałam się, czy ten kretyn jeszcze jest gdzieś w pobliżu, lecz
nigdzie go nie znalazłam. A dobrze wiedziałam, że sama się teraz nie podniosę.
Na szczęście pomógł mi bardzo miły ksiądz, Retriver. To bardzo sympatyczny,
uśmiechnięty człowiek. Zdecydowałam trochę się tu jeszcze pokręcić. W końcu
Haku już sobie poszedł, więc nic mi nie grozi. Ksiądz był o tyle miły, że
oprowadził mnie po całym budynku. Kiedy dowiedział się, że znam Hakurena od
razu zaczął opowiadać mi o tym, jak Haku tutaj trafił. Okazuje się, że nie jest
tu tylko dlatego, bo został osierocony wraz z młodszym bratem. Jego rodzice
nigdy nie okazywali im miłości, więc zawsze musieli radzić sobie sami. Wszystko
pogorszyło się, gdy jego ojciec zachorował. Wtedy zapomnieli o istnieniu
dzieci. Matka popadła w nałogi, gdy jej ukochany umarł. Najzwyczajniej w
świecie przerosło ją to ciągłe oglądanie umierającego męża. Wkrótce potem
zaczęła wyżywać się na chłopcach, aż pewnego dnia mały Hakuren wygarnął jej, że
jest złą matką. Wtedy kobieta już zupełnie nie wiedziała co robić. Rok później
popełniła samobójstwo. Jej ciało zostało znalezione w piwnicy przez chłopców.
Po całej tej historii podziękowałam
księdzu i oddaliłam się. Było mi strasznie przykro. Nawet on nie zasługuje na
taki los. Właśnie szłam przeprosić Hakurena za moje wcześniejsze zachowanie, lecz
w moich uszach rozbrzmiał donośny odgłos szkolnego alarmu. Z daleka dało się usłyszeć:
UWAGA ROZPOCZYNAMY POLOWANIE NA WIEDŻMY!!!!!!
NOTKA SPECJALNIE DLA GEJA RAFAELA
Emm ….
No to mamy rozdział .. xD Specjalnie dla was taki długi zrobiłam w ramch
wynagrodzenia za mą nieobecność xD Oczywsicie podpicowała go moja korekta
,która ładnie wszystko rozwinęła . xD Przepraszam ,że połowa histori nie pasują
do siebie . Ale niedawno rozpoczęła moją działalność XD
Dziękuje
wszystkim za głosy i zapraszam do zostawienie komę tarza xD NOTK