niedziela, 2 czerwca 2013

Siema Ludzie :)
Powracam do pisania, myślę iż minimalnie się poprawiłam (gorzej już być nie może, chyba)
Przeczytałam stare rozdziały, cóż totalna porażka pod względem gramatycznym, fabuła też takie nic...
No ale nie ma co się co użalać, tylko pisać i poprawiać! :D

poniedziałek, 25 lutego 2013

Wiedźmy ,Haku sraku i bom ba dum !


Obudziły mnie krople deszczu stukające o parapet. Megu jeszcze spała ,wiec się ubrałam i po cichu otworzyłam okno z widokiem na kościół Brahtenburdzki, przede mną pojawił się szary deszczowy krajobraz .. Zaczęłam się zastanawiać czym jest deszcz? Pomyślałam, że opady są łzami tych którzy zapomnieli, tych którzy zostali straceni .Takich samych jak ja którzy zapomnieli o swojej przyszłości. Cały czas otaczało mnie to uczucie tęsknoty. Szkoda tylko, że nie wiedziałam za czym. W pamięci miałam tylko mrok, który otulał bezlitosną otchłań. Nagle z przemyśleń wyrwała mnie Megu, kopiąc mnie z całej siły w dupę tak, że straciłam równowagę i walnęłam się czołem o rynnę z drugiej strony okna . Gdy tylko się wczołgałam krew znów spływała mi po twarzy i powolnie kapała na ziemie. Z każdą sekundą narastał we mnie gniew… Po chwili wściekła zaczęłam gonić panią współlokator.
1 h później
Weszłam do klasy od historii. Rozpoczęła się lekcja prowadzona przez najstarszego maga świata, a był to nie kto inny jak nasza kochana, pół głucha i ślepa P.Virgilia von Favore. Usiadłam w 2 rzędzie jak zwykle obok Hakusia, który śmiał się z mojej rany na środku czoła. Właśnie miałam się obrócić by mu przywalić w jego niewyparzoną gębę ale zaciekawiło mnie opowiadanie p.V o bezkresnych wiedźmach
- Dawno, dawno temu w pewnym mieście gold with narodziła się bezkresna magia. Z początku używana  do pomagania i szerzenia dobra.  Jednak skrzydła motyli też dotknął grzech i dotychczas białą magie przykrył mrok, a użytkowników nazwali wiedźmami. I za ich czasów powstała otchłań, którą zapieczętowali jedni z najsilniejszych magów. Jednak podobnież obudzą się znów za 500 lat. I dzisiaj mija rocznica .. ale nie musicie się martwić, ponieważ magowie mają dużą odporność na wiedźmy – opowiadała historyczka.

Rozejrzałam się po sali większość uczniów wykorzystała kurzą ślepotę nauczycielki, zajadając się ramen i zabawiając się w najlepsze. Jedynie Haku i Yami słuchali.

Zadzwonił dzwonek. Wyszłam z klasy, aby w ciszy zjeść mój lunch. Oczywiście ktoś już tam był .

- Cześć można się przyłczyć  – krzyknęłam do Hakurena.

- Jasne – powiedział z obojętnością.

- Co sądzisz o tej bezkresnej magii?

- Nie wiem. Myślę, że mówi prawdę, ale nie masz się co martwić w końcu masz takiego super faceta jak ja - uśmiechnął się od niechcenia Haku.

- Chyba ja to powinnam powiedzieć.

- Tak, tak u boku takiego faceta jak Jupphiato też się nie boję – zaśmiał się.

 

Po dzisiejszym sparingu przeciw Mu Skończyły się lekcje ,wszyscy rozeszli się do domu ,ale ja zostałam wezwana do pokoju dyrektorki .

- Dzień Doberek !! – krzyknął dyrektor. 

- Ohayo ! Przymknij się, bo dziecko nam wystraszysz – rzekła Lucy.

- Przestancie!  

Prawie doszło do kłótni ale ….

- Przepraszam po co mnie tu wezwano ?  

- Ah tak, proszę czy być mogła zanieść te papiery do kościoła za lasem?

- Tak, ale miałabym pytanie o co chodzi z tymi wiedźmami ?

Nagle przybrali zmartwione miny, wiec wyszłam.

 

Po 15 minutach ukazało się wielkie sanktuarium. Weszłam do środka, a przed moimi oczyma ukazał się prawdziwy raj. Ciężko opisać tak piękny widok słowami. Różane ogrody, altanki, fontanny. Pozłacane murki. Czułam się jak w bajce.
Poszłam szybko do biblioteki parafialnej, w której panował całkowity spokój. Kilka osób siedziało przy stołach czytając książki, inni woleli spędzać ten czas przy komputerach. Po chwili doszłam do ostatniego regału po prawej stronie i odłożyłam książkę na półkę. Odwróciłam się na pięcie wpadając na Hakurena.
- Miło mnie coś witasz ostatnio. A tak w ogóle, to… co ty tu robisz, glizdo? – spytał zobojętnionym głosem.
Kurde… nigdy nie wiem co mu strzeli do głowy. Coraz bardziej mnie irytuje. Zawsze zachowuje się inaczej… raz żartuje, potem jest zły, nagle staje się obojętny, potem znów się śmieje. On jest w ciąży, czy co? Bo już nie wiem co mam o tym sądzić. 
- Może witałabym cię grzeczniej, gdybyś ty był milszy? - oburzona założyłam ręce na piersiach. Dopiero teraz spostrzegłam, że był ubrany w sutannę.
- Nie wiedziałam ze jesteś księdzem – dodałam z wielkim „bananem” na twarzy.
- No bo nim nie jestem. Pomagam tu tylko, ty idiotko! A co… mam wyprawić msze w twojej intencji?
- Ja żyję ty debilu!
Na jego twarzy zagościł chytry uśmieszek.
- Póki co żyjesz, ale to może się zmienić w każdej chwili.
Nagle poczułam jego ciepłe ręce na swoim ciele. Złapał mnie i zaczął mnie łaskotać. Darłam się na całą bibliotekę. Mimo to … nikt nie przyszedł! Jak zawsze musiałam poradzić sobie sama. Walnęłam go pięścią w brzuch, a on tylko zaczął się śmiać. Stałam zdezorientowana i czekałam na jakiś ruch z jego strony. On tylko stał i nic… ale… Nagle zniknął. Odwróciłam się, lecz było już za późno. Przerzucił sobie mnie przez ramie i zaczął biec.
- Puszczaj mnie cioto!!! – wydarłam się.
- Jakie bluźnierstwa ładne… No więc… jak chcesz, to proszę bardzo. Już cię puszczam! 
W tej chwili wyrzucił mnie na regał. Następnie miałam miłe zetknięcie z ziemią. Wszystko mnie bolało. Nie mogłam wstać. Rozejrzałam się, czy ten kretyn jeszcze jest gdzieś w pobliżu, lecz nigdzie go nie znalazłam. A dobrze wiedziałam, że sama się teraz nie podniosę. Na szczęście pomógł mi bardzo miły ksiądz, Retriver. To bardzo sympatyczny, uśmiechnięty człowiek. Zdecydowałam trochę się tu jeszcze pokręcić. W końcu Haku już sobie poszedł, więc nic mi nie grozi. Ksiądz był o tyle miły, że oprowadził mnie po całym budynku. Kiedy dowiedział się, że znam Hakurena od razu zaczął opowiadać mi o tym, jak Haku tutaj trafił. Okazuje się, że nie jest tu tylko dlatego, bo został osierocony wraz z młodszym bratem. Jego rodzice nigdy nie okazywali im miłości, więc zawsze musieli radzić sobie sami. Wszystko pogorszyło się, gdy jego ojciec zachorował. Wtedy zapomnieli o istnieniu dzieci. Matka popadła w nałogi, gdy jej ukochany umarł. Najzwyczajniej w świecie przerosło ją to ciągłe oglądanie umierającego męża. Wkrótce potem zaczęła wyżywać się na chłopcach, aż pewnego dnia mały Hakuren wygarnął jej, że jest złą matką. Wtedy kobieta już zupełnie nie wiedziała co robić. Rok później popełniła samobójstwo. Jej ciało zostało znalezione w piwnicy przez chłopców.
Po całej tej historii podziękowałam księdzu i oddaliłam się. Było mi strasznie przykro. Nawet on nie zasługuje na taki los. Właśnie szłam przeprosić Hakurena za moje wcześniejsze zachowanie, lecz w moich uszach rozbrzmiał donośny odgłos  szkolnego alarmu. Z daleka dało się usłyszeć:
UWAGA ROZPOCZYNAMY POLOWANIE NA WIEDŻMY!!!!!!
NOTKA SPECJALNIE DLA GEJA RAFAELA
Emm …. No to mamy rozdział .. xD Specjalnie dla was taki długi zrobiłam w ramch wynagrodzenia za mą nieobecność xD Oczywsicie podpicowała go moja korekta ,która ładnie wszystko rozwinęła . xD Przepraszam ,że połowa histori nie pasują do siebie . Ale niedawno rozpoczęła moją działalność  XD
Dziękuje wszystkim za głosy i zapraszam do zostawienie komę tarza xD NOTK
Witojta ! Nowy rozdział już anpisany . Lecz moja korekta poszła się kapać i musimy poczekać !
Dziękuje wszystkim za wejścia i głosy :))

niedziela, 24 lutego 2013

Ohayo ^^
długo tu nic nie pisałyśmy, ale dziś ja wam napiszę pewną nowinę. a dokładniej: już jutro nowy rozdział :). mam nadzieję, że się cieszycie xd. a tymczasem (tak prywatnie, ode mnie) IZAYA DO BOJU!


~ Luccy

czwartek, 14 lutego 2013

Pam,Pam,Pam ..... Nowy rozdział pojawi się w tym miesiącu :D
Coś ostatnio nie mam motywacji do pisania T^T
Pozdrawia Hiiilgaaa xD

sobota, 2 lutego 2013

Dziś miała się odbyć pierwsza walka. Taki tam sparing między uczniami. Orion wygłosił jakieś tam przemówienie o tym, że mamy się postarać, bo to pierwsza walka itp. Gdy skończył podszedł do mnie Haruken.
-Cześć piękna! To co idziemy walczyć!
-Czy tobie się coś nie pomyliło?
-Nie. Byłem sobie na śniadanku z Megu-chan i zjadłem te jej żele z Biedrony!
-Wszystko jasne..._miałam utrudnione zadanie, ponieważ Haruken zachowywał się prawie jak kochana Megu-chan. Nie ma to jak naćpać sie żelami z Biedry! Może chociaż jakoś uda nam sie przetrwać tą walkę.
Ten sparing był istną porażką. Haruken rzucał sie na prawo i lewo, nie wiedziałam nawet co dokładnie robi...Pozostało mi jedynie go osłaniać, ale i tak wypadliśmy najlepiej ze wszystkich. Mój wspaniały partner przez cały czas chodził naćpany i wołał coś o jakiś pięknych obłoczkach, szkoda tylko, że byliśmy w pomieszczeniu. Po obiedzie zaczął zachowywać się jak po eliksirze miłosnym. Zaczął biegać za Misaką i wołać jak to bardzo ją kocha, a ona rzucała w niego nożami. To było dość komiczne. Reszta dnia zleciała nam w miarę szybko. Jutro mieliśmy wcześnie zjęcia więc położyłyśmy sie z Megu-chan wcześniej.
Ten dzień był dziwny Orion przyszedł i powiedział, że mamy wolne i możemy robić co tylko chcemy. Poszłyśmy z Megu-chan, Misaką i Yami na lody do pobliskiej kawiarni.
(10 min wcześniej)
-Ło nie tak ostro dziewczyny!-krzyknął do na sAcc, kiedy zaczęłyśmy oddalać się w stronę lodziarni(skojarzenie do lodów..-ach ci..chłopcy)
-------
Zaczęłyśmy rozmawiać, obgadałyśmy dokładnie pierwszą walkę i Misace wymknęło się, że jest wielce zakochana w Accu. Megu-chan rzuciła jej sie na szyję i zaczęła krzyczeć, że nie wie który z biźniaków świróców podoba jej się bardziej. Do tego dołączyła Yami szepcząc, że żałuje, że Haruken nie jest krwiopijcą. Wszystkie zaczęły wymieniać swoje zdania na temat tego iż Acc jest słodki i to że chodzą ploty, że porzera dzieci jest wspaniałe, bo kto lubi małe dzieci? Że Haruken może wszystkim mieszać w pamięci, z pewnością za sprawą swojego uroku, co nie wydawało mi się prawdą, że bracia świrusy są strasznie do sb podobni i nie wiadomo, który jest słodszy i wiele, wiele innych. Siedziałam tam i patrzyłam na nie jak na idiotki. Potem ruszyłyśmy do chłopaków. Stali na środku jakiejś pustej sali i zapytali się czy nie chcemy z nimi zagrać w butelkę. Oczywiście wszystkie się zgodziły, a ja nie miłam nic do gadania. Szybko minął nam na tym czas. Kiedy zostałam w pokoju z Megu-cham ta uznała, że Haruken jest we mnie wielce zakochany i zaczęła skakać po pomieszczeniu jak wariatka. Rzucała się na wszystkie rzeczy i krzyczała, że Yami woli krwiopijców więc spokojnie moge być z Harukenem. Nikt nie pytał mnie o zdani. Zauważyłam, że i tak nie mogłam się odezwać. To było dziwne, bardzo dziwne. Po chwili usłyszałam głos Megu-chan:
-wsztawaj! zaraz zajęcia!
-wszystko okazało się snem. Jedyną prawdą było to, że odbył się sparing i razem z Harukeniem byliśmy najlepszi. Hmmm...Zastanawiałam sie czy mogło by stać się coś takiego jak w moim śnie...Szczególnie, że chłopcy mieli za zadanie chodzić przez jeden dzień w koszulkach z napisem "jestę kuryzaną!"(wyniki gry w butelkę). Tak to był dziwny sen

-------------------------------------------------------------------
Hohoho ! No to mamy nowy rozdział ! Tym razem NIE napisany prze zemnie ( Hilga ) ale przez pewną osobe trzecią .. Tajemniczo co ? Mam nadzieje ,że wam się podobało .. Zachęcam do komentowani i głosowania ( ankieta przy górnym prawy rogu )
A tak na serio ten wspaniały rozdział został napisany przez MAJKOŃ  zwaną również śmigło ( UWAGA ! pamiętajcie to był sen a nie rzeczywistość )